Przeskocz do treści

27. Smutna historia ze szczęśliwym „zakończeniem”.

Cześć, pamiętacie notkę, kiedy mój chomik zachorował? Dzisiaj będzie notka o - psie. To o Guci będzie dzisiejsza notka. Opowiem Wam moją smutną historię, która szczęśliwie się zakończyła. Mam nadzieję, że zakończyła.

Gucia zawsze była pieskiem energicznym, radosnym i bardzoo ciekawym świata. Uwielbiała swoją karmę, i zabawki. A ja uwielbiałam i uwielbiam ją. 🙂

Niestety miesiąc później stało się coś strasznego!

Gucia siedziała w swoim legowisku. Ja leżałam i oglądałam filmy na telefonie. Co jakiś czas zerkałam na nią, była taka..inna. Trzęsła się i się na mnie patrzyła. Myślałam, że to przejdzie..jednak coś było nie tak.

Wyciągnęłam ją z kojca i jej legowisko, i czekałam, aż wyjdzie. Nie zrobiła tego. A zwykle jak ją puszczałam, biegała jak szalona. Zmartwiłam się. Wzięłam zabawkę i zaczęłam próbować się z nią pobawić. Nie reagowała. Jedyne co robiła, to siedziała i się trzęsła. Na szczęście w ten sam dzień i w tą porę mieliśmy iść do weterynarza na szczepienie. Poszliśmy więc, a weterynarz ją zbadał. Chyba nic nie wykrył..

Po weterynarzu pojechaliśmy do babci. Tam jej stan się pogorszył.

Była osłabiona, trzęsła się i tylko spała. Jak ją się puszczało, to stała i się trzęsła. Przestała jeść i pić. Jedyne z palca piła. Ale malutko..

Byliśmy u babci długo. Zauważyłam, że jest gorąca. Jej stan się nie poprawiał, pojechaliśmy o około 22 do weterynarza. Tam lekarz zrobił badanie USG i wykrył wodogłowie. Pojechaliśmy do następnego po lek, bo tamten weterynarz niestety nie miał go ;( ale tak.. u następnego weterynarza troszkę zwymiotowała chyba wodą. Po chwili się załatwiła i musiała zostać na noc u weterynarza. :/  Miała gorączkę chyba 40 stopni. Czuła się bardzo źle.

Następnego dnia ją odebraliśmy, i była..no..mało co się zmieniło. Praktycznie chyba nic się nie zmieniło. Ale nie jestem pewna.

Objawy mogły nawrócić w każdej chwili!

W domu chyba w ten sam dzień była taka..słaba. Ale zaczęła chodzić! Lecz tylko chodziła w kółko, a potem siadała i wyła. Chodziła w kółko, siadała, wyła.  I tak ciągle.

Przyjechała ciocia i zastanawiałyśmy się co robić. Pojechałyśmy do weta.

Tam Pani zrobiła USG i tak, wodogłowie.  Dała jej chyba odwadniającą strzykawkę, lub coś tego typu.

Chyba parę dni potem, przyjechał mój tata. Na szczęście.

W nocy miała padaczkę. Po ataku chodziła i się obijała, strasznie wyła.

Chciałam ją uśpić, gdy patrzyłam się na nią jak cierpi.. po prostu bardzo się denerwowałam i..wiecie. Chciałam dla niej jak najlepiej.

Na szczęście nie została uśpiona!

Mój tata wziął ją do siebie i próbował uspokoić. O dziwo zasnęła!

Znowu byliśmy u weterynarza, i następne dni był lepsze. W końcu..

 

Zaczęła jeść!!!

Jak to się stało?

Dałam jej parę ziarenek karmy z miski na podłogę..ona do nich podeszła i..zaczęła je gryźć i połykać!!

To było niewiarygodne. Wręcz niemożliwe!

Od tej pory wszystko się zmieniło. Oczywiście na lepsze!

Lubicie szczęśliwe zakończenia? Ten kawałek jest Dla was.

Tak, wyzdrowiała! Je, pije, bawi się, skacze, macha ogonem i nawet szczeka! 😀

Gucia czuje się już o wiele lepiej. Porównując ją wcześniej a teraz jest to niewiarygodne i ja sama w to nie mogę uwierzyć. Ktoś chyba podmienił psy :p

Oczywiście żartuję, to ten sam pies. ^^ (Woow xD) i obecnie zażywa lek, dostaje czasem zastrzyki odwadniające i jest już dobrze. 🙂 Jestem osobą wierzącą - tak naprawdę według mnie to cud. Modliłam się do Boga o jej zdrowie. Być może Bóg mnie wysłuchał. 🙂 Jestem szczęśliwa i wdzięczna Bogu za ten cud 🙂 okropne, czarne chmury odeszły od mojego słoneczka i znów świeci tak jak wcześniej. 🙂

Mam nadzieję, że podobał Wam się mój post i że nauczyliście się od tego postu, że nie można się poddawać i trzeba wierzyć w lepsze jutro. Trzeba również walczyć. Niech to będzie dla Was motywacją do wszelakich działań podczas choroby Waszego przyjaciela.

Dziękuję za przeczytanie, koniecznie wyraź swoją opinię w komentarzu czy podobał Ci się ten artykuł i jeśli chcesz, możesz opowiedzieć swoją historię związaną z Twoim przyjacielem. Ja Was już żegnam i życzę zdrowia dla Waszych skarbów. Papaa! :*

 

 

4 thoughts on “27. Smutna historia ze szczęśliwym „zakończeniem”.

  1. mini Creatures World

    Podstawą jest dobra diagnoza. Nie wyobrażam sobie, żeby psa, któremu ewidentnie coś jest odesłać do domu z kwitkiem "bo niczego się nie wykryło". Chyba już nie zabrałabym zwierzaka do tego weterynarza... Na szczęście dobrze, że opanowaliście sytuację. W takich wypadkach nie wolno zwlekać tylko trzeba jak najszybciej udać się do weta, a jak jeden nie pomoże, to do kolejnego. Stan psa mógł się drastycznie szybko pogorszyć i mogłoby być już za późno. Więc nigdy nie zwlekajcie z wizytą u weterynarza.
    Z tego co widzę wodogłowie jest częste u miniaturowych psów. Eh, dlatego nie popieram tworzenia wymyślnych ras przez głupie widzimisię człowieka, bo jak się okazuje to każda ma jakieś konkretne problemy i choroby własnie przez tak ostrą ingerencję w genetykę, np. problem z zapaleniami skóry i psów z fałdkami, problemy z kręgosłupem u psów długich, jak jamniki, corgi, problemy ze stawami np. u owczarków niemieckich, które mają nienaturalnie obniżony tył, nie wspominając o wypadających oczach z oczodołów u takich psów, jak popularne ostatnimi czasy mopsy. A to wszystko dlatego, żeby pies wyglądał.
    Dużo zdrówka dla Guci. 🙂

    Odpowiedz
    1. Goblinka

      Masz rację! Popieram Twój komentarz w 100%. 🙂 Słyszałam od taty, że pieski chihuahua są cukrzykami. Pewnie też jest to spowodowane genetyką. Ale całe szczęście, że już jest zdrowa, to znaczy..nie do końca, bo ma jeszcze wodogłowie. Ale dostaje co 3 dni lek na tą chorobę i ten lek ma za zadanie odprowadzać wodę, czyli ją odwadniać. Po tym leku duuużo sika i potem pije wodę. Super jest ten lek, piesek czuje się świetnie. Nie pamiętam niestety nazwy. ;c Ale tak. Dziękuję w imieniu swoim oraz Guci i również przesyłamy dużo zdrówka dla Ciebie i dla zwierzaka/zwierzątek jeśli posiadasz. 🙂 Pozdrawiam - Goblinka.

      Odpowiedz
      1. mini Creatures World

        Dziękuję. ^^ Mam owczarka, którego kocham całym sercem, ale mieszka na wsi, a nie ze mną i nie widuję go tak często jakbym chciała. 🙁 Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad przygarnięciem małej psinki ze schroniska. Nie mam niestety aktualnie miejsca na dużego psa, chociaż uwielbiam wilczury, owczarki i dobermany. Wszystko co duże, wilkowate i budzące strach u obcych osób. 😀 Tak czy inaczej trzymam kciuki za Gucię, bo jest śliczną, malutką i niewinną psinką, która nie zasługuje na cierpienie. I pamiętajcie, żeby nigdy wam nie zabrakło dla niej lekarstwo. Buziaki. :*

        Odpowiedz
        1. Goblinka

          Ja również dziękuję za te miłe słowa. :3 Moja ciocia ma Kubę ze schroniska, śmieszny gościu xD jak podchodzę do niego, to kładzie się na plecki bym mu pomasowała brzuszek hehe ^^ Gucia też tak robi, gdy jest w swoim legowisku. W ogóle to mi się bardzo podobają chihuahua i husky. Ogółem wszystkie piesiorki są super. Co do tego cierpienia, oczywiście się z Tobą zgadzam. Niestety zwierzęta jak i ludzie cierpią. :/ to przykre patrzeć na ludzi i zwierzęta, które chorują, cierpią..Jak Gucia miała w nocy padaczkę to myślałam, że już koniec. Biedna.. ale takie jest niestety życie 🙁 lecz myślę, że potem będzie wynagrodzenie jakieś po śmierci. Lecz ja się cieszę tym, co jest teraz, Gucia jest szczęśliwa i dobrze się czuje, a dla mnie to bardzo ważne, by zwierzęta miały u mnie jak najlepiej. Dziękuję Ci za te komentarze, a co do leków to oczywiście będziemy pamiętać ^^ ogólnie mamy jeden listek tabletek i jedną tabletkę trzeba przekroić na pół, potem rozkruszyć i zmieszać z małą ilością miodu, by zjadła. Robię jej tak co 3 dni i jak je miodek, to i je ten lek i jej to pomaga bardzo. (Ale się rozpisałam XD) pozdrawiam i również przesyłam buziaki :* ^^

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.