Przeskocz do treści

18. Co z moim chomikiem? Szczęśliwe zakończenie

Cześć wszystkim, dzisiaj chciałabym Wam wyjaśnić sprawę z moim chomikiem. Więc tak: W ostatnim poście pisałam, że gdy wróciłam z wakacji, okazało się, że jeden chomik był chory. Teraz opowiem Wam ciąg dalszy jego historii, która zakończyła się szczęśliwie. 🙂

Mój chomik był chory. Miał łuszczącą się skórę, i strasznie się drapał. Rany miał żywo czerwone! Straszny widok 🙁 + do tego miał słaby troszkę apetyt, troszeczkę ciężej mu się oddychało, był bardzo oszołomiony, oraz strasznie ale to strasznie się drapał. Było to co sekundę, gdy patrzyłam na niego, drapał się bez przerwy. Albo po uszku, albo gryzł łapki, albo szyję...bo tam miał najbardziej zaczerwienioną sierść. Znaczy...w ogóle jej tam nie miał 🙁 okej, opisałam Wam objawy, więc przejdźmy dalej. Następnego dnia pojechałam z mamą do weterynarza. Niestety, Pani doktor chciała go zbadać, lecz Dudek strasznie skrzeczał, bronił się i nie dało rady go nawet przeglądnąć. Pani doktor zaczęła go leczyć "w ciemno" (był to bardzo wielki błąd). Lekarka więc myślała, że to alergia na ściółkę... chomik zaczął być na ręcznikach papierowych co był to dla niego absurd. Nie mógł kopać, robić tuneli, zakopywać się... ;/ to był jakiś koszmar... ja szukając chorób chomików, zwróciłam uwagę na choroby skórne. Tam było o grzybicy. Objawy prawie wszystkie takie same, przeraziłam się... Myślałam, że nie da rady czekać tydzień na kolejną wizytę, bałam, się, bo nieleczona grzybica może doprowadzić nawet do śmierci! A co ja bym zrobiła bez mojego malutkiego puchatka? 🙁 Zmieniłam weterynarza...i to był największy traf. Poszłam do innej Pani doktor i od razu strzał w dziesiątkę. Diagnoza: Grzybica! Pani doktor kąpała go w takim lekarstwie grzybobójczym. Ale nie bójcie się, to mu nie zaszkodziło...to go wyleczyło! Jestem bardzo szczęśliwa, bo różnica przed, a po jest bardzo wielka. Możecie mi nie wierzyć, ale przed kuracją chomik miał mocno zaczerwienione miejsca...a teraz? Teraz...Ma zarośniętą sierść!!! Ja się tak z tego cieszę, że wraca do zdrowia... Chodziłam do tej Pani doktor co tydzień i już po pierwszej wizycie widziałam poprawę... Minęły z ok. 3 tygodnie i jest coraz lepiej. Jutro idę również do weterynarza. I już to chyba będzie ostatnia wizyta na szczęście. Bardzo się cieszę, że mój chomik powraca do zdrowia...Aż boję się pomyśleć, co by było gdyby te "leczenie w ciemno" trwało do dziś... Aha, zapomniałam Wam napisać, że Duduś jest już na trocinach 😀 dałam mu ich bardzo dużo, więc w końcu mój chomik czuje się jak w domu... 🙂 a teraz do wszystkich posiadaczy zwierząt...

Jeżeli masz psa, kota, chomika czy nawet świnki morskie...nie ważne jakie zwierzę, musisz pamiętać:
NIGDY, ALE TO PRZE NIGDY NIE WOLNO LECZYĆ ZWIERZĄT W CIEMNO!!!!!! PRZYCZYNA ZAWSZE JEST, ALE TRZEBA JĄ ZNALEŹĆ. Pozdrawiam 🙂

Niestety zdjęcia mojego chomika nie wstawię, ponieważ teraz śpi w swoim domku więc nie mam możliwości jak zrobić mu zdjęcie. xd

2 thoughts on “18. Co z moim chomikiem? Szczęśliwe zakończenie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.